Najnowsze Wpisy

linkologia.pl spis.pl

Dzisiaj wieczorem, w programie TVN Uwaga, został opisany portal Nasza-klasa. Patrzałem na ludzi, który tworzą ten program z pewną dozą zazdrości. Kilka osób, które to wymyśliły i założyły cały portal w ciągu roku dokonali czegoś niewiarygodnego. W ciągu roku od założenia mają zarejestrowanych ponad 3 miliony osób i ponad 80 milionów odsłon dziennie. Patrzałem na tą całą relację jako przykład jak dokonać czegoś pozytywnego w krótkim okresie czasu. Pod wpływem tej relacji wszedłem na swoje konto i dojrzałem 3 nieodebrane wiadomości. Ich serwery są tak przeciążone, że portal nie wysyła już informacji na maila, że otrzymało się wiadomość. W jednej z nich dawny kolega z podstawówki wyrażał głęboki podziw temu, jak bardzo się zmieniliśmy i "wyrośliśmy". Fakt, że on zmienił się tak, że nie byłem w stanie go rozpoznać. W ciągu zaledwie kilku lat zmienił się tak bardzo, że nie poznałbym go na ulicy. Dojrzałem również wiadomość na forum klasy z gimnazjum, z pytaniem do, komu jak życie się potoczyło, co kto robi i w ogóle. Zaczęła się dyskusja, kto się gdzie uczy, gdzie pracuje... W wakacje rozmawiałem z jedną z tych koleżanek i powiedziała mi wtedy, że obecnie studiuje, a po studiach zostanie najprawdopodobniej żoną. Było to wtedy dość dziwne stwierdzenie, ale jakiego ono dzisiaj nabiera dużego znaczenia. Te wszystkie czynnik przywiodły mi na myśl, jak w ciągu krótkiego okresu czasu można potoczyć swoje życie. Różni ludzie, których ścieżki rozchodzą się z jednego punktu przeżywają swoje życie, każdy w inny sposób. Po tych paru latach należałoby każdego zapytać, nie co obecnie robi, czym się zajmuje, ale należałoby zadać pytanie, czy jest szczęśliwy i w jaki sposób tego dokonał. Zapewne większość osób odpowiedziałoby, że są szczęśliwi w taki czy inny sposób, bo skończyli taką czy inną szkołę, bo coś tam coś tam. W ciągu kilku lat można zdziałać wszystko. Można przewrócić swoje życie na drugą stronę. Od całkowicie czarnej strony swojego życia można wyjść na prostą i być całkowicie szczęśliwym. Ale każdy medal ma dwie strony. Mój los potoczył się, nie ze szczęśliwego życia do całkowitego cierpienia, tylko jeszcze inaczej. Startując od wspomnianego punktu, w którym nasze ścieżki się rozchodzą, moje życie pozbawione jakiegokolwiek sensu, nabiera blasku i za sprawą pewnej osoby, wkraczam na szlak szczęścia i radości. Jednakże jak sobie dzisiaj uświadomiłem, w ciągu trzech lat całkowicie zniszczyłem całe swoje życie. Żeby tylko swoje... W dniu dzisiejszym absolutnie żadna rzecz, czynność, cokolwiek, nic nie ma sensu. Straciłem cel swojego życia, wywróciłem do góry nogami życie mojej obecnie byłej dziewczyny oraz rozpocząłem nowe życie, które, w tym miejscu stojąc, wydaje się skazane trud i niepowodzenie życiowe przeze mnie. A wszystko miało być zupełnie inaczej...

dzudek : Teraźniejszość :

Pierwszy pozytywny akcent Komentarze (0)
16. grudnia 2007 22:40:00
linkologia.pl spis.pl

 Zauważyłem, że przestałem obgryzać paznokcie. Pierwszy raz w życiu mam takie długie. Już dwa mi się w tym tygodniu złamały... 

dzudek : Off topic :

Tekst 1 Komentarze (0)
30. września 2003 23:59:00
linkologia.pl spis.pl

Do tej pory moje życie toczę spokojnie, w sposób pozbawiony jakiegokolwiek sensu. Żyję z dnia na dzień, nie myśląc o tym, co będzie jutro, za tydzień, miesiąc... Nie wybiegam za nadto w przyszłość, bo i po co? Ważne jest tylko, kiedy będzie następna klasówka, o ile można takie rzeczy nazwać ważnymi. Jednakże tylko takie plany na przyszłość rysuję. Bo co innego może mieć w planach taka osoba jak ja? Zupełnie nic. Wybór szkoły średniej odbył się w zasadzie w dość oczywisty dla mnie sposób - wybrali ją za mnie rodzice. Uzasadnienie? "Elektronik - tu będziesz miał styczność z komputerami, tym co lubisz". Nie bardzo zastanawiam się, co będę robił dalej. Jak przyjdzie czas to się będzie myśleć. Nie ma co za bardzo w przyszłość wybiegać.

Trudno jest mówić, że takie życie mi odpowiada, że jest dobre czy jakiekolwiek, nie znając żadnego innego punktu myślenia. I właśnie tego dnia, chcąc nie chcąc, moje życie, sposób jego prowadzenia i tok myślenia, zmienia się diametralnie. Powodów, dla których ludzie zmieniają swoje życie jest kilka, jak chociażby: wypadek, choroba czy wpływ innej osoby. Zmienianie siebie dla kogoś innego wydaje się w tym momencie najpiękniejszą rzeczą jaka może istnieć na świecie. Zmienianie się przez kogoś, już trochę gorszą, ale również dobrą. Będę tego żałował w przyszłości... Pojawia się w moim życiu dziewczyna. Jest ładna, ma ciemne włosy, brązowe oczy, zgrabną figurę. Widziałem już ją parę razy wcześniej. Jej czarne, nieścinane od urodzenia włosy nie sprawiały, że była osobą atrakcyjną w sensie jedynie wizualnym. „Była” – ponieważ niedawno, wydaje mi się, że nie dalej jak kilka miesięcy temu, nastąpiła nieoczekiwana przez nikogo zmiana – ścięła włosy. Pamiętam tą sytuację. Siedziałem w pokoju z kolegą z klasy. Siedzieliśmy po skończonych lekcjach u mnie, podejrzewam, że przed komputerem. W pewnym momencie do domu wchodzi moja siostra z koleżankami. Wszystkie, te same co zawsze. Żadnych zmian – stałe otoczenie koleżanek. Przyczajone spojrzenie w stroną przedpokoju, aby upewnić się, kto wszedł do domu… i wnet następuje zaskoczenie. Ale kim jest ta dziewczyna? Nowa koleżanka? Dziewczyny, odwrócone plecami, wchodzą po kolei do pokoju po przeciwnej stronie korytarza. Tajemnicza nieznajoma, o krótkich, czarnych włosach, wchodzi ostatnia i, zamykając drzwi, obraca się w naszą stronę. „Aaa – to ona. Wygląda na to, że była u fryzjera. Aż niemożliwe. Od razu inaczej wygląda.” – takie myśli chodziły mi po głowie widząc moją przyszłą drugą połówkę. Nawet mój kolega to zauważył i skwitował ją prostym, ale jak wiele znaczącym z ust chłopaka w tym wieku, „Fajna…”. Krótkie potrząśnięcie głową i powrót do rzeczywistości – wirtualnego świata, który opanowując szerokie grono społeczeństwa powoduje znaczne wypaczenie umysłu zwłaszcza u szesnastolatków, zatraconych w komputerze od najmłodszych lat. Wyrwanie z tego stanu następuje jedynie w sytuacji szczególnej jak np. awaria prądu. Ja zostaję wyrwany przez napływ dodatkowej energii. Z początku nie jestem w stanie tego wyjaśnić.

Czuję ogromy strach z powodu nowej sytuacji. Do tej pory nikt nie zwrócił na mnie uwagi od razu, a tu jak grom z jasnego nieba takie wyznanie od praktycznie nieznanej mi osoby – „zabujałam się w Tobie”. Co to tak do końca znaczy „zabujać się” to nie wiem, ale prawdopodobnie to inne określenie „zakochałam się w Tobie”. Jako, że jesteśmy nastolatkami to raczej nie mamy za dużego wyboru, jak tylko komunikacja przez wirtualny świat, zwłaszcza z powodu dużej nieśmiałości zarówno z mojej strony, jak i z „drugiej strony ekranu”. Nie zastanawiam się nad tym co się dzieje, czy taki sposób rozmowy jest dobry, w jaki sposób powinienem mówić. Jednakże jest we mnie pewien lęk. Rozmawiam, jak z kolegą, ale czuje pewne bariery. Pewnych słów nie wypowiadam, zmieniam szyk zdania, niektórych żałuję. Wszystko powoli się rozkręca, powoli zaczynam się przyzwyczajać… nawet bardzo. Wstając rano już nie mogę się doczekać kiedy będzie godzina 17.00 – właśnie o tej godzinie następowała zmiana taryfy, na mniejszą i mogłem wejść do Internetu i porozmawiać z koleżanką. Nie jest do dla mnie jakoś szczególnie dziwna czy nietypowa sytuacja w tym momencie – jak zawsze, byle do domu i do komputera. Tym razem przeznaczenie jest jednak inne niż zwykle. Dotychczas skupiałem się na grach, teraz są one jedynie wypełnieniem czasu, przed najważniejszą częścią dnia – rozmową przez Gadu-Gadu. Minęło może parę dni od będącego gromem, niezapowiadającego tornado, lecz piękną, słoneczną pogodę, wyznania do czasu, gdy spotkałem ją na oczy. Pewnego dnia wracam do domu, a dwie dziewczyny siedzą w pokoju – siostra i koleżanka z wirtualnego świata. Nie jestem świadomym tego, że moja rozmówczyni była wtedy u mnie w domu celowo, nie dla siostry, jako jej koleżanka, ale po to, żeby mnie zobaczyć. Gdybym to wiedział, moja reakcja byłaby dość prosta i jednoznaczna, takie zachowanie jest głupie i bez sensu. Ale gdybym znał jej myśli i uczucia… A może ta sytuacja u mnie w domu była przed tym cudownym wyznaniem? Nie jestem już sam pewien. Pewny jestem natomiast tego, co się wydarzyło wtedy. Wchodzę do pokoju i siadam przed komputerem. Nie pamiętam, czy one tam wtedy już były, czy siedziały w drugim pokoju i dopiero po jakimś czasie zmieniły miejsce swojego pobytu i przeniosły się do pokoju, w którym przebywałem. Zresztą to i tak nie jest istotne. Rzecz tkwi w czymś innym. Po krótkim spędzeniu czasu przed komputerem, dziewczyny zaczynają się rzucać zabawkami. Generalnie latało wszystko, co było pod ręką i było miękkie. Siostra siedzi przy swoim biurku, a koleżanka zgrabnym ruchem wskakuje na moje łóżko, leżąc nad moją głową. W pełni pochłonięty przez świat komputera, dostaję jakąś zabawką z góry. Rozglądam się wkoło, ogarniając co się dzieje, i dostrzegam koleżankę leżącą na moim łóżku i rzucającą się z moją siostrą zabawkami. W pierwszej chwili czuję dość typowe dla mnie – „co robisz na moim łóżku?”. W tym momencie jednak mam po raz pierwszy okazję przyjrzeć się przecudnej twarzy osłoniętej przez niedawno ścięte, czarne włosy. Twarz jej powoduje u mnie dość dziwne uczucie, którego nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Jej cudowny uśmiech i spojrzenie prosto w moje oczy powodują chęć natychmiastowego odwrócenia wzroku wywołanego ogromną nieśmiałością, którą posiadam, a jednocześnie paraliżują mnie do tego stopnia, że nie jestem w stanie zrobić nawet najmniejszego ruchu. To przedziwne uczucie powoduje u mnie znaczne przyspieszenie bicia serca. Ale co to właściwie oznacza – nie wiem. Wiem natomiast, że cała sytuacja trwa może z pięć sekund zanim otrząsam się z tego stanu. To jest chyba najdłuższe pięć sekund w całym moim życiu. Widok jej twarzy patrzącej na mnie takim nietypowym wzrokiem pamiętał będę przez długie lata. Jest to wzrok dziecka widzącego prezent i niemogącego się doczekać, żeby móc go rozpakować i zobaczyć co jest w środku. To ona pierwsza, ze wstydu najprawdopodobniej, odwraca wzrok zmieszana ucinając ten, jakże piękny i pełen nieznanej mi jeszcze z nazwy mocy, moment. Bez chwili zastanowienia, trzymając w ręku pluszaka, który spał na mnie z góry, odwracam się w stronę siostry i… podaje koleżance. Zdziwiona i lekko rozczarowana mina mieszkanki tego samego pokoju daje mi wyraźnie do zrozumienia, że robię coś do mnie niepodobnego. Moje życie właśnie zaczyna się zmieniać. Pluszaki dolatują do mnie od tej chwili przypadkowo od strony siostry, która nie trafia w łóżko, będące nade mną, a celowo z góry, które zrzuca piękność leżąca nade mną. Z powodu lekkiego zaskoczenia całą sytuacją, mojej nieśmiałości i braku doświadczenia z dziewczynami, zaczynam podawać wszystkie zabawki do góry. Nagle otrzymuję drugi, jeszcze większy impuls, niż jakieś tam, krótkie spojrzenie. Podczas podawania którejś z kolei maskotki, nasze ręce się stykają. Ten bodziec powoduje we mnie, odwrotnie niż spojrzenie, zatrzymanie akcji serca. Jej skóra jest taka… inna, taka… słodka… zimna, ale jednocześnie rozgrzewająca. Ten impuls odczuwamy bardzo silnie oboje, zapewne z różnie, ale widać, że każde z nas to czuje. To coś, czego nie jestem w stanie opisać prostymi słowami. Dla mnie jest to pierwszy dotyk dziewczęcej ręki, dla niej to nie pierwszy raz. Nigdy nie wpadłbym na to, że skóra dziewczyny jest taka… gładka. Ten moment trwał zdecydowanie dłużej niż spojrzenie. Chciałbym powiedzieć, że mógł trwać około pół minuty, ale to nie prawda, mogło to trwać góra 10-15 sekund. Jest to zdecydowanie silniejsze niż wzrok, który mnie pożerał wcześniej. Różnica polegała także na tym, iż nasze dłonie spotykają się jeszcze kilka razy podczas takiej wymiany misiów. Trwają one zdecydowanie krócej, lecz potęgują i przypominają to pierwsze spotkanie naszych ciał. Było to coś pięknego. To zdecydowanie najpiękniejsze chwile w moim dotychczasowym życiu.

Wrzesień/październik 2003

dzudek : Przeszłość :

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
262728293012
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31123456

Ksiega gości

Księga gości

zadymiara | nick-1 | deltaforce | moje-wewnetrzne-fuj | przemol10 | Mailing